Hey,
Po teoretycznie lajtowym 5 tygodniu trzeba było wrócić na
normalne tory, czyli w planie około 36km.
Tydzień zapowiadał się ciężko, w sobotę wesele kuzyna
(szybko zadeklarowałem, że będę kierowcą:), dodatkowo rozpoczynałem treningi piłkarskie i najbliższe tygodnie będą
wyglądały tak, że wszystkie popołudnia do godziny 20:30 wypełniają mi treningi
z dziećmi.
Poniedziałek
poświęciłem na rower który musiałem odebrać z serwisu i podróż w upale 30 stopni
–c godzinka pedałowania, w związku z czym wtorek odpuściłem bieganie, ale za to
udało mi się zrealizować w środę 2 treningi – poranne bieganie pobudka o 5:55 i
akcja uciekaj przed gorączką + siłownia – obwód stacyjny,byłem z siebie
dumny, ale potwornie wykończony...
jak zwykle pogoda dopisywała:)
Trening
Środa wg planu 10km zalecane po szosie - czas 60:29, tempo 6:02/km spalone kalorie 947
i tutaj nowość gdyż w celu lepszej realizacji planu treningowego i monitoringu
zakupiłem sport tester do treningu dochodzi parametr 92% w strefie HR 60%-70%
czyli typowa praca tlenowa!
Sport tester Sigma 25.10 polecił mi znajomy ze
względu na prostotę i dużą funkcjonalność póki co jestem zadowolony
W tym tygodniu skupiłem się na spokojnej pracy na treningach i przesłuchiwaniu całych albumów - album środowy to...The National "Boxer" można słuchać i słuchać i słuchać....
Kolejny trening miał przypadać w piątek, ale jakoś tak się
stało, że wróciłem do domu o godzinie 23:00 i zwyczajnie zabrakło mocy, przed
pójściem spać nastawiłem budzik na 5:50 (mając w perspektywie sobotnie wesele)
, ale plan zobowiązuje pobudka ogarnąłem się o 6:03:)
, nie poddałem się i trening wykonany!!!
Sobota Wg planu 10km + 4 przyśpieszenia (4x100m)nie starczyło mi tylko czasu na przyspieszenia,
za to ostatnie 2 kilometry wyraźnie przyspieszyłem wynik końcowy to : 10,01 km,
6:06/km i 82% pracy w HR na poziomie 60%-70% 120-130 uderzeń spalone kalorie to
942
w muzyce nowość zespół polecony przez jednego kumpla (fana cięższych brzmień) video trochę hardkorowe....In This Moment!!!!
Powrót z wesela 2:30, czyli ponad 20 godzin na nogach i
pobudka w niedzielę o 7:00 rano –sick Sick Sick!!!! Trening niedzielny
przełożony na poniedziałek wieczór! W planie 16km
Wyjeżdżając po poniedziałkowym treningu spojrzałem na zegarek 19:42 do domu
ponad 50km, do domu wszedłem 20:26, w planie 16km start biegu 20:30 wiem,że
czeka na mnie lodowaty Żywiec ,
powrót 21:55 w totalnych ciemnościach, zmęczony, mokry ale szczęśliwy!!!!! W związku z dużymi gorączkami, zakupiłem pas z bidonem firmy Kalenji w sklepie decathlon, i póki co się sprawdza, daje dużą swobodę i dodatkowo oprócz kieszeni (pod kątem super ułatwia wyjmowanie bidonu) posiada zapinaną na zamek kieszonkę na : telefon, żel, klucze lub co tylko potrzebujecie. naprawdę polecam!!!
Trening
Poniedziałek - wg planu wybieganie w terenie (przełaj 16km) - trening zrealizowany niestety nie udało się ze względu na porę zrobić go w terenie. Zapomniałem również ze sobą pulsometru:P Wynik końcowy to 16,01km w tempie 5:17/km i 1513 spalonych kalorii.
Tym razem podczas biegu towarzyszyły mi 2 albumy zespołu M83 polecam gorąco szczególnie dwa ostatnie albumy tj.
- Saturdays = Youth
- Hurry Up, We're Dreaming
zgodnie z obietnicą już w następnym poście przybliżę przepis na domową granolę i makaron z pesto i pomidorami!!!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz