zamiast wstępu....
kurz po maratonie dawno opadł, cała euforia i emocje również. Szczerze przyznam, że kilka dni, po maratonie kiedy już organizm się zregenerował nie miałem ochoty iść biegać a nawet się zmuszałem by wyjść na trening a 30minut (TAK JEST MINUT) było dla mnie katorgą, może przerwa była zbyt krótka, może za szybko zacząłem niemniej jednak gdzieś na przełomie listopada i grudnia odzyskałem świeżość i co najważniejsze radość !! I tak powoli stopniowo wróciłem do biegania, w grudniu udało mi się już nawet przebiec 14km na jednym z treningów czyli jakiś przyzwoity dystans.....
Od maratonu mineło 28 treningów, ale dopiero tych ostatnich kilkanaście treningów dało radość!!! Niestety pod koniec roku podjąłem się programu INSANITY by Shaun T czyli 60dniowego treningu cardio - trening ten odbywa się 6x w tygodniu i uwierzcie mi jest intensywny....a jeśli nie wierzycie to sprawdźcie sami...
jednym słowem HARDKOR!!! ale powiedziałem A to czas zrobić my móc powiedzieć B:) staram się to pogodzić z treningiem biegowym 2-3 razy w tygodniu ale jest ciężko a w perspektywie połówka w Poznaniu 6 kwietnia, którą chciałbym pobiec, a jeśli pobiec to wiadomo że pobić życiówkę :P:P:P:)
By więcej nie zanudzać, polecam kilka płytowych ostatnich inspiracji które dają totalny odjazd podczas biegów!!!
1. MOTORHEAD " Aftershock"
2. Machine Head " Unto the locust"
3.Slipknot " Iowa"
miłego słuchania i czekam na Wasze inspiracje!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz